Szybki obiad na dzień kiedy boli was głowa lub już pustka w lodówce i wyjadacie resztki z innych dni czekając na wypłatę :)
Nie miałam ochoty na gotowanie, ale coś musiałam zjeść, więc z tego co było w lodówce skomponowałam posiłek. Pasta rybna + pieczona dynia z bazylią.
Pasta rybna:
1 wędzona makrela
2 czerwone cebule
koperek
1 pomidor
3 łyżki jogurtu naturalnego (używam Danone)
3 łyżki białego sera
pieprz do smaku
Cebulę, koperek pokroić, ja nie robię tego zbyt drobno. Ser, jogurt i obraną i oczyszczoną z ości makrelę wymieszać. Dodać cebulę i koperek. Doprawić do smaku. Pokrojone pomidory podaję osobno.
Dynia:
Pokroić i obrać. Ja z wielką dynia radzę sobie w ten sposób. Wielką główkę na pół. Później jak arbuza na długie części. Z takiej małej części łatwiej wykroić niepotrzebny środek i pociąć na kwadraty i dopiero z nich usunąć skórkę.
W parowarze dynia potrzebuje około 7 minut. Jej smak jest boski. Intensywny i bardzo mocny.
Po umieszczeniu w parowarze posypuję solą gruboziarnistą i suszoną bazylią. Wbrew przypuszczeniom jej struktura nie jest rozmemłana, ale zwarta i spokojnie może służyć jako dodatek do dań.
Dynię po upieczeniu polewam jogurtem.


Ja sie przyznam be zbicie, ze dynię jadłam raz i to w postaci kremu z dyni :D alllee pasty uwielbiam! Ta rybna musi być fantastyczna..
OdpowiedzUsuń